dzieci, tatą być..., wychowanie

Jak Nauczyć Dziecko Korzystać z Nocnika? 10 Ważnych Rad!

10 listopada 2015
Jak nauczyć dziecko korzystać z nocnika

To już trzeci raz, gdy w naszym domu pojawia się mały człowiek, który od dłuższego już czasu korzysta z wiszących między nogami pieluch firm wszelakich. Zmęczenie rodziców wynikające z wielokrotnego, codziennego zmieniania tego pakunku na świeżą Dadę, Pampersa, Huggisa, czy inną Bellę, sięga zenitu po upływie kilkunastu miesięcy życia najukochańszego malucha.

Jeśli więc Twoje dziecko ma 12 miesięcy i więcej, pewnie od czasu do czasu zastanawiasz się, kiedy nadejdzie ten wielki dzień, gdy maluch stanie się panem swojej fizjologii i zacznie sikać do nocnika.

Ponieważ wiem jak trudny to proces, zebrałem dla Was rady, spostrzeżenia i naukowe fakty, które powinniście poznać zanim rozpoczniecie walkę o rozstanie z pieluszką.

Zaczynamy!

  1. W jakim wieku rozpocząć naukę korzystania z nocnika?

Wielu rodziców zastanawia się, kiedy zacząć naukę „robienia do nocniczka”. Nie wszystkie dzieci gotowe są w tym samym czasie, jednak z reguły ten odpowiedni moment przypada na okres między 18 a 24 miesiącem życia. Z doświadczania powiem Wam, że chłopcy mają z tym nieco większe trudności. No cóż… z nami zawsze jakieś problemy…

Guru amerykańskich pediatrów, doktor Thomas B. Brazelton w swojej książce „Rozwój dziecka 0-3” pisze wprost:

„Nauka korzystania z toalety musi zostać odłożona do co najmniej 2 roku życia dziecka, chyba że rodzice spędzili większość pierwszego roku na treningu komunikowania potrzeb naturalnych. Nawet dwulatek musi jednak zdecydować, czy już jest gotowy. Wszelką presję ze strony dziadków, wychowawczyń w żłobku czy życzliwych przyjaciół należy zlekceważyć. To musi być osiągnięcie dziecka – i niczyje inne.”

To o czym pisze Brazelton, to sprawa elementarna, o której nie powinniśmy nigdy zapominać: chcąc dobra małego człowieka musimy zadać sobie trud głębokiego zbadania jego potrzeb. Nie ulegajmy pokusom załatwiania rodzinnych spraw na skróty – według własnego jedynie słusznego zdania.

  1. Który moment wybrać?

My zdecydowanie preferujemy okres letni, kiedy maleństwo biega po ogrodzie. Wówczas zasikane majty nie będą stanowiły większego problemu. Oczywiście nie każdy ma ogród i nie wszystkim będzie dane rozpocząć trudy nauki siusiania do nocnika w lecie. Nie warto więc czekać tygodniami na dogodny moment!

  1. Z pieluszką, czy bez?

Znacznie łatwiej nauczyć kontrolowania fizjologicznych odruchów bez pieluchy, gdy dziecko czuje „na własnej skórze”, że coś poszło nie tak… W początkowej fazie na noc warto zakładać pieluszkę. A gdy korzystanie z dziecięcej toalety stanie się dla dziecka naturalne w ciągu dnia – zrezygnujmy z pieluszki także nocą.

  1. Nagrody

Nie jestem fanem wychowywania w stylu „coś za coś”, ale czasem jakaś naklejka jako ukoronowanie wyczekiwanego małego co nieco nie zaszkodzi. 😉 Generalnie, za każdy nocnikowy sukces należą się spore brawka, lub inna forma pełnej entuzjazmu reakcji mamy lub tatusia.

A gdy już zakończysz radosny taniec wokół nocnika, usiądź i uświadom sobie, że kłopoty teraz dopiero się zaczynają. Podejmując eksperyment polegający na nieubieraniu pieluchy przez cały dzień, możemy być pewni, że nawet najlepiej zapowiadająca się próba, za którymś razem na pewno skończy się niepowodzeniem. A to działa deprymująco. Na rodziców przede wszystkim… Także bądźcie gotowi na pranie i ścieranie 24 godziny na dobę. Efekty przyjdą. Potrzeba jedynie nieco cierpliwości.

Nigdy natomiast nie powinniśmy reagować nerwowo na zsiusianie się dziecka lub kupkę zrobioną w nieodpowiednim miejscu. Motywujmy! Stańmy się przewodnikami dziecka po świecie.

  1. Kiedy należy się wstrzymać?

Na pewno nauce robienia siku do nocniczka nie sprzyjają stresujące chwile w życiu dziecka. Podróże, przeprowadzki, choroby, czy inne nietypowe egzystencjalne zjawiska, są już wystarczającym obciążeniem dla wrażliwego malucha.

Podobnie należy zwrócić uwagę jak dziecko odnajduje się w sytuacji, gdy już zaczęliśmy  przyzwyczajać je do nocnika. Zbyt duży stres, zaparcia, nerwowe reakcje… to znak, że może pora wrócić na chwilę do pieluszki. Za wszelką cenę – nie forsujmy nowych rozwiązań. Dziecko musi zachować w tej dziedzinie autonomię!

  1. Ile to potrwa?!

Tak, ja też widziałem w sieci książki typu: „Jak nauczyć dziecko korzystać z nocnika w 7 dni”. Oczywiście możecie sobie kupić tę lekturę, ale obawiam się, że efekty będą podobne jak po przeczytaniu „Jak zarobić milion w rok”, czyli mizerne. Fajna będzie z tego podstawka pod herbatę.

Generalnie ten proces może trwać nawet 3 do 6 miesięcy. Jest to oczywiście sprawa bardzo indywidualna, ale lepiej zakładajcie, że potrwa to dłużej, aby później doznać miłego zaskoczenia.

  1. Nocnik czy nakładka na sedes?

My używamy i tego, i tego. Mamy chyba ze dwa nocniki i wspomnianą nakładkę na sedes. Przy większych przestrzeniach warto mieć po prostu rozlokowane takie awaryjne kibelki. Są też różne nocniki „na wypasie”, które grają po napełnieniu… Czasem przynosi to bardzo pozytywne skutki. Czasem jednak może przerazić malucha. Zwłaszcza jeśli to będzie chiński nocnik z wyjącą melodyjką w stylu kartki urodzinowej. Generalnie nawet najprostszy nocnik spełnia swoje zadanie, ale w sumie – co nam szkodzi spróbować nocnikowych wynalazków?

Ważne, aby dać dziecku czas na zaznajomienie się z nowym gadżetem. Prywatny nocniczek dziecka może być zabierany przez niego gdzie zechce. To jego nowy, bardzo prywatny – przyznajcie – gadżet, z którym musi się oswoić.

  1. Siusiu w podróży.

Pamiętaj, aby w dłuższe podróże także zabierać ze sobą nocnik. Sikanie na stacji benzynowej bywa źródłem psychicznych urazów. Nawet dla dorosłych. 😉

  1. Rozmawiajcie!

Zawsze powtarzam (np. TUTUTU ;-)), że z dziećmi należy rozmawiać. Nie monologować wobec nich, ale rozmawiać: mówić, słuchać, odpowiadać i reagować na potrzeby dziecka. W tym przypadku powinniśmy dbać o to, by nazywać wszystkie czynności w sposób zrozumiały dla malucha. Malec musi poznać słowa związane z toaletą. Zadbajmy też o to, aby chwilowe niepowodzenia nie stawały się traumą.

  1. Kiedy długo się nie udaje…

Jeśli maluch ma już trzy latka, a może nawet więcej i ciągle ma problemy z kontrolowaniem siusiania i tym podobnych czynności… myślę, że warto wspomnieć o tym waszemu lekarzowi. Ale nie panikujmy i nie śpieszmy się zbytnio z tą nocnikową nauką! Presja społeczna jest w tej dziedzinie ogromna. Rodzina, znajomi, przedszkola, dziecięce klubiki… nie dajmy się zwariować. Tylko spokojne podejście do tematu i respektowanie potrzeb dziecka może przynieść nam wyczekiwany sukces.

Ciekaw jestem Waszych dzieco-siuśkowych metod, problemów i spostrzeżeń! Piszcie!

Tu tematy nocnikowe nie są obciachowe! 🙂 

 

Jak nauczyć dziecko korzystać z nocnika

Autor zdjęć: Andrei!

You Might Also Like

  • Jak próbowałam Starszaka nauczyć korzystania z nocnika to on lał po kątach jak mały piesek, a ja śmigałam cały dzień na szmacie żeby po nim posprzątać. W końcu zluzowałam i jak się chłopak ogarnął to sam się odpieluchował w tydzień i to zarówno w dzień jak i w nocy. Młodszy nawet nie wiem kiedy porzucił pieluchę w dzień, miał max 1,5 roku jak praktycznie w dzień nie była mu potrzebna. Z nocną pieluchą walczyliśmy ciut dłużej bo do 3 lat, ale też jakoś samoistnie przyszło. Każde dziecko ma swój czas w końcu żaden zdrowy dorosły z pieluch nie korzysta 😉

    • Dokładnie! Prędzej czy później opanują tę trudną sztukę! 😉 Nie ma sensu wytwarzać psychicznego ciśnienia… Aczkolwiek bieganie ze szmatą nie należy do najprzyjemniejszych czynności… Wiem coś o tym! 🙂

  • Mi pierwsze dziecko w wieku 2,5 (syn) odpieluchowała mama, bo zajmując się nim podczas mojej pracy siłą rzeczy miała na to więcej czasu. Teraz też zajmuje się córą, więc może znowu wiosną babcia przystąpi do akcji, bo wtedy mała będzie prawie dwulatką. Przez to mam łatwiej 😉 Ale moja mama to też z czasów, gdy roczne dzieci się uczyło czystości i była niemal oburzona, że mi się z tym nie spieszy. Jak widać czasy się zmieniły i teraz czeka się, aż dziecko będzie świadome co się dzieje z jego ciałkiem, a nie trenuje jak psiaka, tak jak 30 lat temu.

    • Fajnie mieć kogoś do pomocy! WIem o tym, bo rodzinę mamy daleko i wyczekiwane przyjazdy babć i dziadków potrafią zdziałać cuda i dają rodzicom odetchnąć…

      A co do metod, to te rzeczywiście się zmieniły. I zmieniły się chyba w dobrym kierunku – chyba bardziej teraz zwracamy uwagę na rzeczywiste potrzeby dziecka i traktujemy je jak równego sobie partnera.