dzieci, tatą być..., wychowanie

Rozmowy o dniach ostatnich.

20 listopada 2015
jak rozmawiać z dzieckiem o śmierci

Jak rozmawiać z dzieckiem o śmierci?

Wiecie, które rozmowy z dziećmi wzruszają mnie najbardziej? Te, w których opowiadają mi o sprawach, które dla mnie samego są trudne, lub spowite mgłą tajemnicy. To rozmowy o sprawach najtrudniejszych, które dzieci rozumieją na swój – wyjątkowy sposób. To ich postrzeganie świata przychodzi nam w pewnym momencie skonfrontować z naszą wiedzą. Taka rozmowa może być ożywcza dla naszego sposobu patrzenia na świat, ale przede wszystkim powinna dać naszym dzieciom poczucie, że tata albo mama, to osoby, które można zapytać o wszystko, których nie przerazi żaden temat i które przyjmą z pokorą każde spostrzeżenie dziecka.

Do takich najtrudniejszych tematów należy przemijanie. ŚMIERĆ, mówiąc wprost. Aż strach wystukać ten wyraz na klawiaturze. Ale za oknem jesienna, depresyjna aura, a docierające do nas z Europy wieści także nie nastrajają do radosnych tematów… Postanowiłem więc pomyśleć chwilę o tym, jak powinna wyglądać rozmowa z dzieckiem o końcu życia. O tym, że dzisiaj ktoś jest, a już jutro może go nie być. Co i dlaczego się z nim dzieje? Skąd przyszliśmy i dokąd zmierzamy? To najtrudniejsze pytania ludzkości.  (Dzieci takie uwielbiają! 😉 ) I na te najtrudniejsze pytania – jestem przekonany – przyjdzie nam prędzej czy później odpowiedzieć. Nam – zwyczajnym mamom i tatom…

No cóż… od czego by tu zacząć?

Pozwól pytać.

Próba zrozumienia wszechświata jest dla dzieci codziennym zajęciem, do którego mają prawo. Pozwól im więc dopytywać nawet o najtrudniejsze kwestie. Rozmawiajcie na tematy, które w tej chwili być może was nie dotyczą, ale pojawią się w waszym życiu jutro lub za rok. Próba odpowiedzi na pytania, na które my sami nie mamy gotowych i pewnych replik stanowi dla nas wielkie wyzwanie. Ale dzięki temu mamy sznase sprawić, że gdy życie powie „sprawdzam”, będziemy na ten moment choć odrobinę przygotowani. Jednocześnie pytania dzieci pokazują nam nowe horyzonty i sposoby myślenia o rzeczywistości. Warto czerpać z ich instynktów i spostrzeżeń, z ich wrodzonej mądrości i intuicji. [przeczytaj: dlaczego warto słuchać dzieci?]

Nie owijaj w bawełnę.

Nie lejemy wody i nie owijamy w bawełnę! Konkret jest w takich chwilach najlepszym rozwiązaniem. Ale musi to być oczywiście odpowiedź uwzględniająca wrażliwość dziecka. Dobierajmy więc słowa skrupulatnie, ale nie bójmy się mówić prawdy. Warto chyba spróbować od razu uświadomić dzieciom czym jest koniec ziemskiego życia. Mówienie, że ktoś „zasnął”, albo „odszedł”, nie jest dla dzieci zrozumiałe. Bo czy to oznacza, że za jakiś czas się obudzi?

Kwestia wiary…

Temat przemijania nierozerwalnie łączy się z tym w co wierzymy. Nasza rozmowa z dziećmi inaczej wyglądać będzie jeśli jesteśmy przekonani o tym, że śmierć to definitywny koniec wszystkiego, że potem nie ma już nic, a inaczej jeśli wierzymy, że czas spędzony na Ziemi to tylko początek naszej drogi, rodzaj sprawdzianu, po którym następuje kolejny etap istnienia. Wprowadzanie dzieci w świat wiary jest moim zdaniem jednym z najtrudniejszych zadań jakie mogą stanąć przed rodzicami… Bo jak wytłumaczyć dziecku coś, czego my sami często nie jesteśmy w stanie pojąć? I jak uniknąć wówczas uproszczeń, uogólnień, bezmyślnego wpajania formułek…?

Tak czy inaczej, gdy mowa o śmierci, myślę, że nie wystarczy powiedzieć, że ktoś odszedł i teraz jest już mu dobrze… Skoro mu dobrze, to dlaczego wszyscy płaczą? I czy jeśli Bóg wezwał kogoś do siebie, to oznacza to, że aby zostać przy kochanej mamie i tacie, trzeba się Boga wyprzeć?

Prawda w emocjach.

Nie obawiajmy się okazywać swoich uczuć. Uczciwość, która powinna być pomiędzy nami, a o której wspominam w wielu artykułach (m.in. TUTU), wymaga od nas otwartego mówienia o swoich przeżyciach. Ale trzymajmy w ryzach swe emocje na tyle, by dziecko miało wrażenie, że pomimo bólu wciąż ma w nas oparcie. Że panujemy nad sytuacją.

Nie bój się nie wiedzieć!

Nie miej obaw, że na jakieś pytanie nie będziesz znać odpowiedzi. Nie wszystko musimy wiedzieć i nie wszystko musimy rozumieć. Ważne byśmy potrafili o tym otwarcie mówić i wspólnie z dziećmi próbowali dotrzeć do prawdy. One także nie każdą rzecz pojmą od razu:

  • Dopiero w wieku 3 lat dzieci rozumieją, że śmierć jest czymś nieodwracalnym.
  • Dopiero pomiędzy 5 a 7 rokiem życia dociera do nich świadomość, że ludzkie ciało po śmierci już nie funkcjonuje – nie oddycha, nie potrzebuje jeść i spać.
  • Wreszcie… nawet dzieci, które mają już świadomość tego, że je także czeka kiedyś koniec, bardzo długo przekonane są o tym, że ten fakt dotyczyć może wyłącznie dalekiej przyszłości, gdy będą już po prostu… STARE.
    [ŻRÓDŁO]

Śmierć chomika jest ważna.

Czy wiesz, że dla Twojego dziecka chomik może być najważniejszym kumplem? Z naszej perspektywy to absurd, ale skoro można przywiązać się emocjonalnie do psa, to można i do chomika. Jeśli mały zwierzak zakończy swój żywot, nie powinniśmy tego bagatelizować. I właśnie te chwile powinny być czasem, który dobrze wykorzystamy na przygotowanie psychiki dziecka do tych najpoważniejszych rozmów o przemijaniu. O tym, że każda żywa istota przemija…

Przygotuj się!

Już teraz – czytając ten tekst – przygotowujesz się do walki z nieznanym! To dobrze, gdyż reakcje dzieci mogą być ekstremalnie różne i zupełnie niespodziewane. Im lepiej będziemy potrafili rozmawiać o naszych emocjach, tym lepiej wybrniemy z tej trudnej sytuacji.

O czym jeszcze trzeba pamiętać? Jak trudne są Wasze rozmowy?

 

jak rozmawiać z dzieckiem o śmierci | Blog Paretningowy artTATA.pl

Autorzy zdjęć: mark sebastian , Benoît Mars 

You Might Also Like

  • My to przerabialiśmy, gdy zmarła prababcia Maksa. Oprócz tego, że chciał wiedzieć, czy babcia ma tam swoje ubrania i pija kawę z Panem Bogiem, to zadawał też pytania, które u mnie wywoływały łzy. Na przykład pewnego dnia zapytał ‚A co jak ja umarnę (tak sobie przekręca) i nie zdążę być koparkowym?’ (a bardzo chce zostać operatorem koparki), albo ‚A jakiego tatusia będziemy mieć, jeśli tatuś też umarnie?’, ‚Czy ja też umarnę?’ Ciarki mnie przechodziły od takich pytań, ale no cóż trzeba było z nich wybrnąć.

    • Dzięki za komentarz!

      Szczerość dzieci jest piękna i… rozbrajająca. My – dorośli – uciekamy od trudnych tematów, gdy dla naszych dzieci rozwiązywanie problemów dotyczących spraw ostatecznych jest czymś naturalnym… zwyczajnym…