tatosłowie, wychowanie

O czym marzysz?

21 września 2015
Jakie są marzenia naszych dzieci?

Być milionerem

Nie tak dawno, przechodząc obok kiosku z gazetami, zobaczyłem informację, że w następnym losowaniu Lotto będzie można wygrać ponad 30 milionów złotych. Może nawet 35? Nie pamiętam już ile dokładnie. Wiem tylko, że kwota ta stanowiła dla mnie wystarczające uzasadnienie, by wejść w progi szklanej budki i poprosić o los za 3 złote.

Córka od paru dni opowiadała mi, o tym jak bardzo chciałaby mieć konia. Astronomiczna suma z siedmioma (!) zerami powinna wystarczyć, aby zrealizować to i inne nasze marzenia…

No i wygrałem.

Wprawdzie tylko 192 złote. Nie stałem się milionerem. Ale pierwszy raz w życiu trafiłem czwórkę w lotto. W ogóle chyba po raz pierwszy udało mi się cokolwiek wygrać w grze, w której jedynym kryterium doboru zwycięzców jest szczęście, bezlitosny rachunek prawdopodobieństwa.

Konia więc nie kupię. Będzie co najwyżej na krótką „prowadzankę”.

Ale te liczby z wieloma zerami spowodowały, że po raz kolejny zacząłem się zastanawiać, jakby to było być milionerem. Albo po prostu kimś bardzo bogatym. Kimś, kto nie musi medytować nad każdą wydaną złotówką. Czy rzeczywiście przestałbym wciąż myśleć o domowym budżecie, czy wręcz przeciwnie – stałbym się niewolnikiem fortuny, którą należałoby poskromić i zainwestować? Pomnażać! I czy rzeczywiście moje życie stałoby się lepsze?

Tu dochodzimy do meritum.

Boję się być bogaty.

Bogactwo to wielki dar, ale i wielka odpowiedzialność. Wielki ciężar.

Znam kilka bardzo zamożnych rodzin, które pomimo znacznych środków na koncie, potrafią wciąż pamiętać o tym, co najważniejsze. Ale pokusa oderwania się od rzeczywistości jest wielka, gdy z naszego życia znika problem, który nieraz nazywamy podstawowym, a który przecież wcale najistotniejszy nie jest. Problem niedoboru środków płatniczych. Czyli po prostu problem wiecznego braku kasy.

Ten najbardziej przyziemny element ludzkiej egzystencji sprawia, że nieraz czujemy się przytwierdzeni do podłoża. Wieczna tułaczka od pierwszego, do pierwszego. Nie możesz rozwinąć skrzydeł, a wszystko dokoła mówi ci: dasz radę, musisz, więc walcz, pracuj, bo „i ty możesz być milionerem”! Bierz kredyt, tak jak wszyscy. Jeśli będziesz ciężko pracował, spłacisz go za parę lat!

Guzik! Może spłacisz, a może nie. Pewne jest tylko tyle, że co miesiąc będziesz pokornie zanosił w zębach, do banku, kolejną ratę niemalejącego kredytu…

Oj tak! To moje największe finansowe marzenie. Pozbyć się kredytu hipotecznego… Ale dość z tym! Nie o kredyty tu chodzi.

Marzenia rodziców – marzeniami dzieci

Zupełnie przypadkowo wpadłem na analizę amerykańskich naukowców z 2012 roku, którzy w badaniu „Nowa Definicja Dzieciństwa – The Global Kids Study” sprawdzili, o czym marzą dzieci na całym świecie. Okazało się, że największe marzenie polskich dzieci, to stać się sławnym i bogatym. Pewnie tak jak ich rodzice, chcą w życiu „coś osiągnąć”.

Nie wiem na ile można ufać tym badaniom. Ale wiem na pewno, że wykreowano w nas potrzebę dążenia do sukcesu, mierzonego grubością portfela. A to przecież najczęściej my – rodzice, nieświadomie kształtujemy pragnienia swoich dzieci. W państwie „na dorobku”, większość z nas chciałaby mniej pracować i więcej zarabiać. Najlepiej po prostu zostać celebrytą. Być znanym, z tego, że jest się znanym, bo to – w opinii społeczeństwa – zapewnia i pieniądze, i czas na relaks.

Życia modele

Moje „boję się być bogatym” to zupełne zaprzeczenie lansowanego powszechnie modelu szczęścia. Ale dobrze mi z tym. Bo to chyba właśnie podróż przez życie nieco węższymi szlakami daje więcej radości. Nie płynąc z głównym nurtem masz szansę pozostać sobą. Zatrzymać się i spojrzeć w dal. Jeśli nie pójdziesz powszechnie lansowaną autostradą jedynego właściwego sposobu życia, wówczas masz szansę zobaczyć i przeżyć więcej.

Dlatego cieszę się, że nie stać mnie na wszystko. I cieszę się, że zdarzają się w moim życiu momenty, choć nie ma ich zbyt wiele, kiedy mam odwagę powiedzieć „Stop! Ja wybieram serpentyny!”

Życzę Ci znalezienia swojej pięknej drogi. Podziwiaj widoki!

marzenia dzieci

 

A w gratisie parę słów z wiersza Michała Zabłockiego „Życia modele„:

Dwa są życia modele,
dwa życia sposoby.
Jeden – życie spokojne,
drugi – życie w pośpiechu.
Dwa są życia modele,
Dwa życia sposoby.
Jeden – całkiem zgodliwy,
Drugi – całkiem na przekór.
[…]


You Might Also Like

  • Wydaje mi się, że mam już zbytnio poukładane w głowie, by zwariować np. od 6 w totka:)
    W każdym razie chciałbym taką ilość pieniędzy, która umożliwiłaby mi dalekie podróże.
    ..
    Ludzie głupieją przez $, gdyż po pierwsze zawsze im mało, a dwa nie wiedzą jak mądrze je wykorzystać. Ale w tym wszystkim nie poszedłbym tak daleko jak Ty i nie powiem, że „boję się być bogatym”:) Z drugiej strony znając swój charakter wiem, że mi to nie grozi;)

    • Teoretycznie ja również powinienem zachować się spokojnie, po odebraniu trzydziestu milionów od Totalizatora… 😉 ale jak wyglądałaby praktyka? trudno powiedzieć… opieka psychoterapeuty wskazana. 😉

  • Nie będę ściemniała, że pieniądze mnie zupełnie nie interesują, szczęścia nie dają i tym podobne banały. Pieniądz jest potrzebny i wiele w życiu ułatwia, ale nie spędza mi snu z powiek pragnienie trafienia szóstki w totka. Chciałabym po prostu móc żyć spokojnie bez zastanawiania się co przyniesie kolejny miesiąc. Jak mówi bardzo mądre przysłowie „Pieniądze może i szczęścia nie dają, ale bez nich to i godnie umrzeć ciężko” 😉

    • albo tak: „pieniądze szczęścia nie dają, ale w życiu pomagają!”

      Ja też nie chcę tu ściemniać, że nie lubię widzieć wpływających na konto kwot! Każdy to lubi! Po prostu obawiam się, że powyżej pewnego pułapu zamożności trudniej łapie się kontakt z rzeczywistością… 😉