dzieci, Wyróżnione

Niby-tata i niby-mama – czyli o darmowym niby-podręczniku

15 lipca 2015
darmowy podręcznik

Nie dalej jak parę dni temu pisałem o swoich przemyśleniach dotyczących losu dzieci, których skomplikowane drogi życia sprawiły, że znalazły się w domu dziecka. Trudno to zaakceptować. Ale też niełatwo się nam się przemóc, by problem dostrzec, a jeszcze trudniej – by skutecznie pomagać. Post spotkał się z wielkim odzewem. Komentarze na blogu, na fanpage’u oraz wysyłane bezpośrednio do mnie wiadomości, utwierdziły mnie w przekonaniu, iż jest to problem bolesny i ważny. Problem, o którego istnieniu czasem być może zapominamy, ale który u każdego wrażliwego człowieka jest osadzony głęboko w sercu.

W obliczu tego wszystkiego, dosłownie szczęka mi opadła na podłogę, gdy usłyszałem telewizyjną informację, jakoby w darmowym podręczniku dla dzieci, który otrzymuje zdecydowana większość wszystkich uczniów klas pierwszych w naszym kraju, znajdowały się określenia „niby mama” i „niby tata„. A określenia te miałyby dotyczyć rodziców zastępczych, bądź adopcyjnych. [źródło] Ministerstwo Edukacji Narodowej, odpierając liczne ataki stwierdziło, że przecież podręcznik był konsultowany ze specjalistami! Z kim był konsultowany?! Trzymajcie mnie! Przecież trzeba chyba być totalnie niemądrym, żeby nie zauważyć,  że określenie „niby rodzic” jest pejoratywne! Że stawia w gorszym świetle zarówno rodziców, którzy podjęli się opieki nad dzieckiem, jak i samo dziecko! I że na pewno nie pomaga tym, którzy wzięli na siebie wspaniałe, ale i potwornie trudne zadanie, bycia rodzicami adopcyjnymi.

Idea darmowego podręcznika dla dzieci, jest sama w sobie słuszna. Ale realizacja tego pomysłu jest po prostu koszmarna. „Infantylny”, „byle jaki”, „dyskryminujący”… To tylko niektóre z opinii, jakie rozlewają się w mediach od czasu jego premiery. Wiecie co powiedziała pani Krystyna Szumilas (która kierowała resortem edukacji do listopada 2013r.) o tym podręczniku?

-To jest dobry podręcznik, kolorowy, który powoduje, że lekcje, według niego prowadzone, będą bardziej inspirowały dzieci do kreatywnego i samodzielnego myślenia. [źródło]

Gratuluję dobrego samopoczucia…

Ilość błędów zawartych w tym podręczniku jest porażająca! Moja córka, która niedawno ukończyła pierwszą klasę, niejednokrotnie przychodziła do mnie, bym wytłumaczył jej coś, co zapisane jest w podręczniku lub ćwiczeniach… i naprawdę czasem nie byłem w stanie! Czasami coś było tak zawiłe, że konia z rzędem temu , kto by to zrozumiał! A niejednokrotnie mieliśmy do czynienia z oczywistym błędem!

Oto fragment opinii specjalisty w dziedzinie edukacji matematycznej dzieci, pani prof. Edyty Gruszczyk-Kolczyńskiej:

Poproszono mnie o wskazanie błędów w zadaniach, które dzieci mają rozwiązywać. Problem jednak polega na tym, że błędna jest cała koncepcja podręcznika. W ciągu ostatnich 30 lat dowiedzieliśmy się bardzo dużo o rozwoju umysłowym dzieci i sposobach kształtowania wiadomości i umiejętności matematycznych. Autorzy elementarza zignorowali tę wiedzę. [Źródło]

Nasze państwo, stwarzając darmowy podręcznik dla dzieci szkół podstawowych, chciało polepszyć sytuację rodziców, którzy muszą co roku ponosić duże wydatki związane z posłaniem dziecka do szkoły. Cudownie! Intencje szlachetne. Ale wydanie przepełnionego błędami, krzywdzącymi określeniami i niezgodnego z zasadami nowoczesnej edukacji podręcznika, jest nie tylko drobnym potknięciem. Jest obrazem stosunku państwa do nas i do naszych dzieci, którym jako rodzice, za wszelką cenę chcielibyśmy zapewnić dobrą przyszłość. A przecież jednym z najważniejszych czynników, który na nią wpłynie,  będzie edukacja!

Przepraszam, może to za ostre słowa, ale taki podręcznik, jaki proponuje nam nasze państwo, to policzek wymierzony w twarz rodziców. Bo rzeczą naturalną dla wszystkich tych, którzy poświęcają każdą sekundę życia swoim dzieciom,  jest oczekiwanie, że bez względu na opcję polityczną, każdy, kto stoi u steru tego okrętu, jakim jest nasz Kraj, winien charakteryzować się przynajmniej minimalnym szacunkiem dla obywateli. Zwłaszcza dla tych, którzy nie potrafią jeszcze zawalczyć o swoje prawa, a od których zależeć będzie przyszłość naszego społeczeństwa. 

 

darmowy podręcznik

 

 

Autorzy zdjęć: IAN RANSLEY DESIGN + ILLUSTRATION,  Runar Pedersen Holkestad

You Might Also Like

  • Słyszałam wiele złego niestety na temat tego podręcznika, ale nigdy wczesniej nie zwróciłam uwagi na to, co stało się przyczynkiem tego tekstu. niby-rodzice… – po prostu zaniemówiłam. To nie jest tylko przykre czy niemądre. Takie quasi-slowotwórsto nie przystoi, jeśli chodzi o relacje rodzic-dziecko.

    • To są efekty tworzenia podręcznika w pośpiechu, na kolanie. Przecież to mógł być wzorowy projekt, na którym wychowywałyby się pokolenia… Niestety zmarnowano tę szansę i teraz koszty tego eksperymentu ponosimy my – rodzice i nasze dzieci…

    • Ciekawe w imię czego wprowadzono takie nazewnictwo. Źle pojmowanej poprawności?

      ___
      http://www.mandarynkizmlekiem.pl

  • Czasami mam nieodparte wrażenie, że ten podręcznik nie został wcale stworzony do edukowania, a raczej do ogłupiania.
    Narobiono wiele medialnego szumu wokół „darmowego podręcznika” i chyba więcej czasu poświęcono na robienie PR-u niż na rzetelną pracę nad treściami.

    ___
    http://www.mandarynkizmlekiem.pl

    • Rzeczywiście więcej było PR-oewgo szumu niż to wszystko jest warte…

  • Paulina Kujawa www.papisiowo.p

    Moja córka dopiero za rok będzie szła do pierwszej klasy , więc temat póki co jest mi obcy , jednak ciężko uwierzyć w to , że w tak ważnym zadaniu dopuścili się takiego niedbalstwa .

    • Mieli fajny pomysł, ale ponieważ chcieli go zrealizować na szybko, to taki jest teraz efekt… A wystarczyło się może odrobinę bardziej przyłożyć do tematu…

  • Pingback: Powrót do szkoły. Nareszcie. | artTATA: Sztuka bycia tatą()

  • Lepiej bym tego nie ujęła.

    • W takim razie zapraszam częściej! 🙂 pozdrawiam