dzieci, Muzyka, tatą być...

Sztuka wyboru. Czy posłać dziecko do szkoły muzycznej?

2 grudnia 2015
Czy warto posłać dziecko do szkoły muzycznej?

W poszukiwaniu odpowiedzi

Niewiele w życiu jest spraw, co do których możemy wypowiedzieć się ze stuprocentowym przekonaniem. Każdy ma parę takich żelaznych zasad i prawd, w które wierzy, i które jest gotów bronić słowem, a nawet czynem. Ale większość ziemskich spraw stanowi dla nas zagadkę. Łamigłówkę, którą próbujemy rozwikłać każdego dnia.
Poszukując odpowiedzi na codzienne błahe pytania możemy bez skrępowania korzystać z dobrodziejstw Internetu. To, co kiedyś było futurystyczną wizją przyszłości, dzisiaj jest czymś zwyczajnym. Nieskończenie wiele tomów encyklopedii zmieści się w małym gadżecie, który możemy zabrać ze sobą wszędzie.

Można oszaleć

Jednak gdyby tak bez zahamowań szukać odpowiedzi wyłącznie w internetowej pajęczynce, szybko można by osiągnąć poziom frustracji, czyniący z nas kolejnych lokatorów psychiatryka. W sieci bowiem znajdziesz argumenty (także naukowe), popierające każdą, nawet najbardziej absurdalną tezę. Na każde pytanie można znaleźć odpowiedź. WIELE odpowiedzi. Nie rzadko – wykluczających się. Skrajne opinie na różne tematy znajdą zawsze grono wielbicieli, a nawet fanatycznych badaczy, którzy gotowi są podawać je jako jedyną, objawioną prawdę o rzeczywistości.
Nie pozostaje nam więc nic innego, jak tylko – wykazać się intuicją i wrodzoną mądrością 😆 , aby z tych informacyjnych zlepków stworzyć właściwą wizję rzeczywistości.

DOŚĆ!

Po tym przydługim wstępie dobrze by było gdybym przeszedł do sedna.

Tym razem na tapetę wezmę temat edukacji…

Od dawna zastanawialiśmy się do jakiej szkoły posłać nasze dzieci. Do państwowej, rejonowej podstawówki, do prywatnej, społecznej, katolickiej, artystycznej, czy może…. muzycznej….

Wbrew pozorom, gdy zaczynamy zagłębiać się w temat, okazuje się, że możliwości jest sporo. Oczywiście na „dzień dobry” kilka opcji może odpaść chociażby ze względu na finanse… Szkoła prywatna, czy społeczna to w dużym mieście wydatek co najmniej 1000 PLN miesięcznie. Drugim sitem selekcji będzie miejsce naszego zamieszkania. Jeśli mieszkacie w dużym mieście, wybór będzie niemal nieograniczony. Ale wystarczy przeprowadzić się w tereny podmiejskie, aby pojawiły się kolejne pytania. Czy warto dowozić dziecko do szkoły tracąc – o zgrozo! – codziennie, cenne godzinny naszego wspólnego życia stojąc w korkach, autobusach itp., utrudniając jednocześnie dzieciom kontakty z przyjaciółmi z klasy? Bo przecież jeśli koleżanki i koledzy Twojego dziecka będą mieszkać 20-30km od Was, kontakty koleżeńskie będą znacznie ograniczone…
A może wybrać najprostszą opcję i skorzystać ze szkoły w tzw. rejonie? To niejednokrotnie naprawdę najlepszy wybór. My zdecydowaliśmy się właśnie na taki wariant.
Ale zastanawiam się czasem, co by było gdyby… Posłać moje córki (lub choć jedną z nich) do szkoły muzycznej… Państwowe szkoły muzyczne mają wiele wad. Często słyszałem przykre słowa o edukacji muzycznej od absolwentów tychże szkół. Ale z pewnością żadna opcja nie jest idealna, a taka artystyczna podstawówka ma jednak także SPORO zalet.

Oto one:

  • Małe klasy
    Najczęściej ogólnokształcące szkoły muzyczne I stopnia skupiają dzieci w klasach, które liczą kilkanaście osób. To znacznie mniej niż w tradycyjnej szkole. Nauczyciele mają więc więcej czasu dla każdego z uczniów. W szkole wszyscy mają szansę się znać. Nie są to molochy (których sporo w wielkich aglomeracjach), do których chodzą dzieci liczone w tysiącach…
  • Wyselekcjonowane towarzystwo 
    Można to traktować jako zaletę, choć niektórzy wskazaliby to zapewne jako wadę – dzieciaki funkcjonując w szkole muzycznej przebywają w precyzyjnie dobranym towarzystwie. Dzieci – przynajmniej teoretycznie – mają podobne zainteresowania. Nie jest to grupa przypadkowych osób „z rejonu”…
  • Zaczynają o 8.00
    To dla mnie super atut! Obecnie moje córki uczą się w systemie zmianowym. Wiem jak taki system rozwala nam tydzień… Dzieciom trudno złapać rytm pracy, a ustalenie terminów ewentualnych zajęć dodatkowych graniczy z cudem…
  • Kontakt z kulturą
    Ciągle nie doceniamy tego jak wielki wpływ na funkcjonowanie człowieka w społeczeństwie ma jego kontakt z kulturą. Nawet jeśli dziecko zdecyduje w przyszłości o wyborze drogi niezwiązanej ze sztuką, wpływ kultury na rozwój osobowości młodego człowieka i jego wrażliwości, jest moim zdaniem nie do przecenienia.
  • Nauka samodzielności i wytrwałości
    Codzienne ćwiczenia uczą dzieci systematyczności. Tylko wytrwała codzienna praca przynosi efekty.
  • Zajęcia za które płaciłbyś dodatkowo, tu masz w pakiecie
    Moje córki uczyły się gry na pianinie w domu. (Poczytaj tutaj o metodzie Suzuki) W tym roku szkolnym zmieniliśmy tryb nauki na popołudniowe zajęcia w prywatniej szkole muzycznej I stopnia… To wszystko jednak sporo kosztuje. Decydując się na Państwową Szkołę Muzyczną, za naukę pod okiem specjalistów zapłaci nasze państwo… To miła perspektywa.

Oczywiście warto siebie zapytać czy rzeczywiście chcemy aby nasze dziecko wykonywało w przyszłości zawód muzyka? A jeśli nie, to czy dla tych paru pozytywnych cech tego typu kształcenia, warto dzieciom fundować dodatkowy stres: egzamin do szkoły muzycznej, egzaminy roczne, konkursy, wysokie wymagania nauczycieli, ciągła rywalizacja z rówieśnikami…?

Przede wszystkim dziecko musi wykazywać predyspozycje w tym kierunku. Pchanie dzieci na siłę do tego typu szkoły, tylko po to, by realizować swoje chore ambicję, jest kompletnie pozbawione sensu i niedopuszczalne ze względu na dobro dzieci.

Czy posłać dziecko do szkoły muzycznej?

Nie odpowiem Wam na to pytanie jednoznacznie. My na to się nie zdecydowaliśmy… Ale coraz częściej zastanawiam się, czy dokonaliśmy właściwego wyboru? Często najprostsze rozwiązania są najlepsze i rejonowa podstawówka może stanowić świetną edukacyjną bazę dla naszych dzieci.

Może jednak istnieje inne, korzystniejsze rozwiązanie? Od tych decyzji zależy to jak będą rozwijać się nasze dzieci i jak funkcjonować będzie cała nasza rodzina. Rozstrzygnąć to zagadnienie nie jest łatwo. Nawet wsłuchując się w potrzeby dzieci i próbując dokonać wyboru adekwatnie do naszych możliwości, nie będziemy mieć pewności, czy podejmujemy słuszną decyzję…

Jeśli te sprawy dopiero przed Wami, wówczas szczerze życzę Wam powodzenia. A jeśli już zakończyliście ten etap rodzinnego życia – chętnie poznam Wasze sugestie i spostrzeżenia!!!

Do następnego!

 

Czy posłać dziecko do szkoły muzycznej? | Blog Paretningowy artTATA.pl

 

 

 

Autorzy zdjęć: eddie.welker , Georgie Pauwels

You Might Also Like

  • Sandra

    Sądze, że nie ma co naciskać na dziecko. Jeżeli wykazuje zainteresowanie muzyką, śpiewem, instrumentami to wtedy jak najbardziej zaproponujmy mu szkołę muzyczną, a jeżeli lubi kopać piłkę, czy tańczyć, to nie róbmy tego, bo dziecko będzie się męczyć. Moja córka Amelka odkąd miała 3 latka bardzo lubiła śpiewać i ciągle chciała, żeby jej puszczać muzykę. Gdy w koncu doszło do wyboru szkoły, zaproponowałam jej szkołę muzyczną, była zachwycona! Wybraliśmy szkołę Muzofilia w Warszawie. Szkoła ma bardzo dobry program, dość wysoki poziom, ale przez to dzieci czegoś się nauczą, często jeżdzą na różne konkursy, organizują przedstawienia. Bardzo się cieszę, że moja córka moze rozwijać swoją pasję 🙂

  • Iza

    Dzięki za Twój wpis. Nasza Klara będzie teraz kończyć 6 lat i zastanawialiśmy się właśnie nad za i przeciw posłania jej do szkoły muzycznej, to raz, a dwa jeśli już posłać do szkoły, to którą wybrać. Pomysł urodził się w sumie z podpatrywania Małej, która od dziecka bardzo lubiła muzykę, a ostatnio zainteresowała ją gra na pianinie. Czytając trochę rzeczy w internecie, m.in właśnie i Twój artykuł, postanowiłam dać szansę szkole muzycznej. Wybraliśmy również Muzofilię, o której wspomniała Sandra. Słyszałam o nich wiele dobrego, a przede wszystkim cieszy mnie że mają tak profesjonalną kadrę nauczycielską, no i nie przyjmują nikogo z przypadku. Mnie samej zależy, by Klara mogła się wykazać i być może na poważnie zaprzyjaźnić się z muzyką i grą na instrumentach.