dzieci, tatą być...

Tatusiu zwolnij. Dlaczego warto słuchać dzieci?

12 października 2015
Dlaczego warto słuchać dzieci?

Dlaczego warto słuchać dzieci?

Możesz nauczyć się od swoich dzieci o wiele więcej, aniżeli one nauczą się od ciebie. Poprzez ciebie poznają świat, który już przeminął, ty w nich natomiast odkrywasz świat, który właśnie się rodzi.
Friedrich Rückert

Dzieci bywają bardziej odpowiedzialne niż dorośli. Gdy już poznają jakąś dziedzinę życia, potrafią precyzyjnie kierować się zasadami panującymi na tym odcinku rzeczywistości. Poza tym wierzą w dorosłych.

Oj tak! Wierzą, że jeśli ktoś przyszedł do nich po to, by były bezpieczniejsze, to tak właśnie jest. Potrafią więc w 60 minut nauczyć się zasad pierwszej pomocy i o nich pamiętać! Potrafią, w trakcie krótkiego spotkania edukacyjnego z policją, poznać podstawowe przepisy ruchu drogowego i elementarne zasady kultury za kółkiem. I także one potrafią sprawić, że rozgrzany do granic temperament tatusia prowadzącego rodzinnego vana, zostanie co nieco przygaszony.

U niektórych ubezpieczycieli jest coś takiego jak zniżka dla kierowców, którzy posiadają dzieci. Zwróciłem na to uwagę, gdy ubezpieczałem swój pierwszy w życiu samochód. Tematy rodzicielskie były mi wówczas zupełnie obce, ale teraz – po kilkunastu latach – to wspomnienie wróciło do mnie jak bumerang.

Moje dziewczyny liczby od 0 do 200 czytają już doskonale, a niedawne szkolne spotkanie ze stróżem prawa sprawiło, że moje każde, nawet minimalne, drogowe wykroczenie, jest powstrzymywane poprzez chór kilkuletnich zapiętych w fotelikach policjantek.

Ty wybierasz.

Po takim upomnieniu masz parę opcji: kazać dziecku zamilknąć, udawać, że nie wiesz o co chodzi, bo tu przecież „można jechać tak szybko”, albo wysłuchać dziecka i nieco zwolnić… Jedyną poprawną odpowiedzią wydaję się być opcja numer trzy. Nagrodą za takie zachowanie będzie większe bezpieczeństwo. Nasze, naszych dzieci i innych uczestników ruchu drogowego. Co więcej – w ten sposób mamy szansę wychować człowieka, który będzie umiał nieco lepiej zapanować nad swoją ułańską fantazją, niż przedstawiciele obecnego pokolenia.

Nie wiem jak Wy, miłe panie, ale my – mężczyźni – mamy coś takiego, że nieraz po prostu musimy wcisnąć pedał gazu zbyt głęboko. Do dechy. To taka potrzeba galopu, może nawet cwału przez bezdroża. Pęd powietrza, szabelka w ręku i jedziemy! Szkoda tylko, że na tych „bezdrożach” jest cała masa innych uczestników ruchu…

Ale nie tylko my Polacy tak mamy. Amerykańskie badania pokazują, że ponad 90% nastolatków widziało swoich rodziców prowadzących samochód i rozmawiających jednocześnie przez telefon, a 88% przyłapało swych opiekunów na przekraczaniu prędkości… [źródło] U nas wyniki byłyby pewnie zbliżone…

Warto słuchać swoich dzieci. Nie tylko w samochodzie. Niedawno pisałem o problemach z porannym wstawaniem moich maluchów, sugerując, że rady i sugestie dzieci, pomagają nam ujarzmić wiele rodzinnych kłopotów i trudności. Podobnie było w przypadku dalekich podróży. Dzieci, których rodzice otwarci są na dialog, mogą wnieść masę pozytywnych zmian do rodzinnych zwyczajów i relacji. Nie warto więc trzymać się zawsze kurczowo swoich przekonań. Słowo może burzyć, ale i budować. Może umacniać naszą więź. Dialog z małym człowiekiem to samo dobro.

Zachęcaj dzieci do rozmowy.

Warto utwierdzać dzieci w przekonaniu, że sprawia nam radość fakt, że dzielą się z nami swoimi spostrzeżeniami. Okazując im, że ich przemyślenia są dla nas ważne, łatwiej nam będzie pewnie dojść z nimi do porozumienia, gdy rozpocznie się trudny proces dojrzewania. O tym, czy takie podejście działa, przekonam się już niebawem… 😉

Ale jest jeszcze coś.

Dzieci poznające świat,  odkrywają przed nami rzeczy, o których my już dawno temu zapomnieliśmy. W swojej czystości i naiwności, przypominają nam o sprawach najważniejszych. To jeden z tych wielu powodów, dla których warto mieć dzieci. Tylko będąc tatą (albo mamą 😉 ) możesz codziennie podziwiać kogoś, kto obcuje z czymś transcendentnym, kogoś, kto ma dostęp do tajemnej wiedzy. My, kluczyk do skarbca dziecięcych mądrości zgubiliśmy gdzieś, podczas codziennej walki o przetrwanie w świecie dorosłych…

 

Autor zdjęć: quinn.anya

 

You Might Also Like

  • Nawet nie liczę ile razy to już słyszałem: „Tato zwolnij!” Nie żebym jeździł za szybko, bo praktycznie nigdy ie przekraczam dozwolonej prędkości, ale w ich odczuciu jest inaczej. Zwalniam. Chociażby dlatego, że proszą, a ja i tak zdążę…

    • No i super!

      Ja z kolei (niestety dopiero niedawno) dojrzałem do tego, aby w miarę możliwości wychodzić z domu odrobinę wcześniej, abym nie musiał wszędzie się śpieszyć… Boże! Jaki to luksus! Jedziesz sobie kulturalnie (co nie znaczy, że jak zawalidroga 🙂 ) i bezstresowo dojeżdżasz do celu… Radio albo jakaś muzyczka i jest ekstra. Nie potrzebny wtedy slalom gigant, przejeżdżanie „na późnym” i tym podobne wybryki…

  • Piękne! U dzieci nie ma przebacz! Są zasady, to trzeba je stosować. Fajnie, że czasem udaje im się przekonać rodziców do poprawy zachowania! 😉

  • U nas też jest dwóch policjantów, a właściwie trzech bo ja marudzę razem z chłopakami 🙂
    A w tym zdaniu dosłownie się zakochałam : „Tylko będąc tatą (albo mamą) możesz codziennie podziwiać kogoś, kto obcuje z czymś transcendentnym, kogoś, kto ma dostęp do tajemnej wiedzy”
    🙂

    • hej! Dzięki za miłe słowa.

      A co do bycia policjantką… to myślę, że takiego (pełnego troski) narzekania nigdy za wiele. 🙂

  • Olka przejęła po M. nawyk upominania mnie gdy prowadzę i często tak od siebie mówi: Tato, wolniej! Nie tak szybko! Czasem trafia w dobry moment i rzeczywiście widzę, że jadę za szybko – wtedy zwalniam. Niestety wolno to na pewno nie jeżdżę.

    • Ja też nieraz przeginam.
      Ale dzieci, w swojej wytrwałej walce o lepszego tatę, lub mamusię, bywają niekiedy naprawdę skuteczne! Dzięki nim staram się pamiętać o tym, że lepiej mieć 5 minut zapasu i jadąc spokojniej – dojechać na miejsce, niż wychodzić w ostatniej chwili, pędzić i… być może doprowadzić do sytuacji, w której możemy skrzywdzić siebie i innych…